sylwetki

Człowiek, który lubi poniedziałki — Zbigniew Tkaczyk, krośnieński pasjonat antyków

📅 19 października 2026

Zbigniew i Urszula Tkaczykowie w pracowni Antyki, Starocie w Krośnie

Zbigniew i Urszula Tkaczykowie w pracowni “Antyki, Starocie” w Krośnie. Fot. Małgorzata Habrat / Krosno24.pl

W Krośnie, przy ulicy Żółkiewskiego 104a, znajduje się miejsce, które trudno przypisać do jednej kategorii. “Antyki, Starocie” — tak brzmi szyld prowadzący do pracowni Zbigniewa Tkaczyka, krośnianina, dla którego każdy stary przedmiot ma swoją historię i swoją duszę. Jego sylwetkę w 2019 roku portretowała dziennikarka Małgorzata Habrat w portalu Krosno24.pl — i to właśnie od jej reportażu zaczyna się ta opowieść.

Dusza artysty w krwi

Zbigniew Tkaczyk ma artystyczną wrażliwość rodzinną: jego 98-letnia mama jest poetką, siostra absolwentką Akademii Sztuk Pięknych na kierunku malarstwo. Sam pan Zbigniew również pisze wiersze — głównie “do szuflady”, choć część z nich była publikowana.

Ta wrażliwość widoczna jest od progu pracowni. Zegary, budziki czekające w kolejce do naprawy, kolekcja aniołków, przedwojenna porcelana, moździerze, srebrne lusterka z osadem gromadzącym się przez dziesięciolecia. Jak mówi Urszula Tkaczyk, żona pana Zbigniewa:

“Prawie wszystkie nowe przedmioty wyglądają podobnie, główne materiały to plastik i szkło. A stare rzeczy mają duszę.”

20 lat pasji

Wszystko zaczęło się 20 lat temu, od wyjazdu na giełdę staroci w Kazimierzu nad Wisłą. Fascynacja z początkowej wycieczki przerodziła się w drugie życie zawodowe — skup i sprzedaż antyków, która przez lata zapewniała małżeństwu dochód.

Dziś, już jako emeryt, Zbigniew Tkaczyk prowadzi pracownię wyłącznie w ramach pasji. Naprawia, odnawia, przywraca do życia zniszczone przedmioty. Czasem coś kupi, czasem sprzeda — zawsze w ramach limitów, które polskie prawo wyznacza emerytowi.

Krąg pasjonatów

Pracownia pana Zbigniewa to także miejsce spotkań — regularnie odwiedza go 15 osób, czysto bezinteresownie. “Urządzamy tutaj czasem narady, rozmawiamy o ostatnich nabytkach” — opowiada. I dodaje opis znajomego, Grzesia:

“Grześ ma około 200 lamp naftowych, 300 starych żelazek, kilkanaście wiader kluczy… Ale on niczego nie sprzedaje, bo jest mu po prostu szkoda.”

To zjawisko znane każdemu kolekcjonerowi — moment, w którym przedmiot przestaje być towarem, a staje się częścią opowieści. W Antykopedii nazywamy to “efektem Grzesia”: punkt, w którym kolekcja przestaje być inwestycją, a staje się relacją.

Każdy przedmiot ma historię

Dla pana Zbigniewa nie ma rzeczy nieważnych. Popękany garnuszek z podobizną cesarza Franciszka? “A skąd wiem, że sam Franz Jozeph z niego nie pił!” — reaguje oburzeniem na sugestię żony, że można by się go pozbyć.

Prosty moździerz? “Kiedyś to dno było płaskie. Teraz jest zupełnie okrągłe. A to znaczy, że miliony razy musiało być używane.” I zaraz zastanawia się nad kolejnymi pokoleniami rąk, które rozrabiały w nim przyprawy, lekarstwa, farby.

W pracowni znajdują się rzeczy, które trafiły do niej przypadkiem — bardziej z chęci pomocy niż z interesu:

“Czasem przychodzą ludzie, którzy chcą sprzedać niepotrzebną im rzecz, bo nie mają pieniędzy na chleb. Żal mi i tych ludzi, i przedmiotów.”

Dzięki tej otwartości w rękach pana Zbigniewa znalazły się zdobione organki, pióro ze złotą stalówką, statek — wierna replika Santa Marii Kolumba.

Praca jak marzenie

Najbardziej jednak urzekające w sylwetce krośnianina jest jego stosunek do pracy:

“Kiedy przychodzę rano do pracy, witam się ze wszystkimi przedmiotami, słyszymy nawzajem swój głos. Niektóre rzeczy się domagają, żebym dzisiaj się nimi zajął, bo za długo już stoją zepsute.”

Nie pracuje tylko w weekendy. Dlatego z niecierpliwością czeka na poniedziałek. W niedzielne popołudnia myśli już o tym, jak znów spędzi dzień w otoczeniu swoich “cichych przyjaciół”.

Trudno o lepszą definicję pasji.

Dlaczego warto odwiedzić Krosno

Jeśli znajdziesz się kiedyś w okolicach Krosna — Antyki, Starocie przy ul. Żółkiewskiego 104a to miejsce warte wizyty, nawet jeśli nie zamierzasz niczego kupować. Pan Zbigniew nie prowadzi już sklepu w pełnym tego słowa znaczeniu — to raczej pracownia, warsztat, muzeum i salon rozmów w jednym.

W Polsce jest kilkudziesięciu takich pasjonatów. Trzymają w swoich małych pracowniach kawałek historii — nie tej z podręczników, tylko tej codziennej, dotykanej dłońmi, słuchanej uchem przy nakręcanym zegarze, wdychanej razem z zapachem starego dębu. Każdy z nich zasługuje na reportaż.


Źródło: Małgorzata Habrat, Człowiek, który lubi poniedziałki. Niezwykłe historie miłośnika antyków, Krosno24.pl, 20 kwietnia 2019. Cytaty i zdjęcie za zgodą prawa cytatu (art. 29 ustawy o prawie autorskim) z atrybucją autorki i źródła.

Znasz podobnego pasjonata w Twojej okolicy? Napisz do nas na kontakt@antykopedia.pl — chętnie opublikujemy kolejne portrety polskich miłośników staroci.

🗝️

Wyceń swój antyk — bezpłatnie

Dostaniesz orientacyjną wycenę w 24h. Zero zobowiązań.

📸 Zdjęcia znacznie pomagają w wycenie (np. widok ogólny + zbliżenia na stemple, sygnatury, uszkodzenia)